Efekt będzie odwrotny? Były oficer CIA po słowach gen. Grynkewicha
- Philip Wasielewski ocenił, że "teoria zwycięstwa" Grynkewicha koncentruje się na odparciu rosyjskiego ataku, a nie na nałożeniu na Moskwę realnych kosztów na jej własnym terytorium.
- Ekspert ostrzega, że Rosja mogłaby najechać państwa bałtyckie i część Polski, zniszczyć je, a następnie wycofać się, by odbudować siły – bez poniesienia strategicznych konsekwencji.
- Wasielewski nie wierzy w szybkie wycofanie wojsk USA z Europy; wskazuje na zakaz Kongresu i zmienność składu izby po wyborach.
Gen. Grynkewich przemawiał podczas Warsaw Security Forum, przedstawiając "teorię zwycięstwa" – plan zakładający, że NATO w pierwszej kolejności dominuje w punkcie styku z przeciwnikiem, wiąże jego formacje manewrem i uniemożliwia zajęcie terytorium Sojuszu. W kolejnej fazie siły Sojuszu mają "stępić" natarcie napastnika, pozbawić go uzupełnień i zakłócić dowodzenie.
– W razie potrzeby rozbijemy wojska wroga i system operacyjny walki, który jest przeciwko nam skierowany – zapowiedział generał.
Strategia bez ceny za agresję
Wasielewski zwraca jednak uwagę na kluczowy brak tej koncepcji: Grynkewich wprost zaznaczył, że celem NATO nie jest "strategiczna porażka" Rosji, lecz wyłącznie odparcie inwazji. Jak podkreśla analityk, oznaczałoby to, że działania wojenne toczyłyby się głównie na terytorium Sojuszu. Ekspert ocenił, że przemówienie przypomina tekst – napisany przez ostrożny komitet, a nie dowódcę – i skupia się na blokowaniu rosyjskiego natarcia, ale pomija kwestię tego, czy Moskwa zapłaci realną cenę we własnym kraju. Część sformułowań dotyczących uderzenia w siły wspierające agresję Wasielewski uznał za ważną, lecz zbyt słabo wyeksponowaną i ograniczoną wyłącznie do celów wojskowych.
Analityk wskazuje, że krytyka nie jest skierowana bezpośrednio pod adresem Grynkewicha: – Krępują go dwie biurokracje: Biały Dom i Rada Północnoatlantycka NATO, które muszą zatwierdzić każde jego wystąpienie – zauważył. Przy tak zdefiniowanej strategii Rosja mogłaby, według Wasielewskiego, wkroczyć na terytorium państw bałtyckich i Polski, zniszczyć je, a następnie wycofać się i odbudować potencjał.
– Poza stratami żołnierzy, na których Putinowi nie zależy, nie poniosłaby żadnej ceny. Byłoby to jak współczesny najazd mongolski, który niszczy kraj – ocenił.
Precyzyjna broń NATO jako atut odstraszania
Remedium na tę słabość widzi w wyraźnym odwołaniu się do przewagi technologicznej Zachodu.
– Rosjanie od czasów Reagana obawiają się naszej broni precyzyjnej. Nic nie stoi na przeszkodzie, by powiedzieć: to, co Ukraina robi z waszym kompleksem wojskowo-przemysłowym i naftowym, zrobimy dziesięć razy skuteczniej – uważa Wasielewski.
Dodał, że NATO powinno odwrócić retorykę szefa rosyjskiej dyplomacji Siergieja Ławrowa i zapowiedzieć, że w razie ataku zajmie się "źródłowymi przyczynami" rosyjskiej agresji. Ekspert ocenił ponadto, że rosyjski sabotaż i groźby nuklearne – które określił mianem "państwowego terroryzmu", nie zaś "wojny hybrydowej" – służą przede wszystkim zniechęceniu Europy do dalszego wspierania Ukrainy.
Pytany o ewentualne ograniczenie obecności wojsk USA w Europie, Wasielewski zachował spokój. – Poczekałbym, aż zobaczę ciężarówki z przeprowadzkami pod amerykańskimi bazami – powiedział w rozmowie z PAP. Wskazał, że Kongres zakazał takich kroków, a po najbliższych wyborach jego skład może ulec znaczącej zmianie. Jego zdaniem administracja jest teraz skupiona na wyborach śródokresowych, a poziom sił w Europie nie jest w tej chwili priorytetem politycznym. Wątpi też, by udało się zrealizować wycofanie dziesiątek tysięcy żołnierzy w ciągu zaledwie dwóch lat.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.