Panika w Rosji ws. dżumy. "Dzieje się coś niebywałego"

Niepokój w obwodzie irkuckim w Rosji wywołała śmierć pracownicy laboratorium zajmującej się badaniami nad dżumą. Początkowo lokalne władze informowały, że kobieta zmarła właśnie na tę chorobę. Wpis szybko jednak usunięto, a oficjalne informacje na temat przyczyn jej śmierci zaczęły się zmieniać. W regionie pojawiły się obawy przed zakażeniem, a mieszkańcy zaczęli gromadzić antybiotyki. Sytuację skomentowała ekspertka od Rosji Barbara Włodarczyk.
– W pierwotnej wersji władze okręgu napisały, że zachorowała na dżumę, ale ten wpis bardzo szybko zniknął - mówiła w środę na antenie WP dziennikarka i ekspertka od Rosji Barbara Włodarczyk.
Włodarczyk o sytuacji z możliwą dżumą w Rosji
– Natomiast pojawiła się panika. Zaczęto wykupować antybiotyki. Zaczęto zastanawiać się, co zrobić, żeby uniknąć zakażenia – opisała.
Atmosferę dodatkowo podgrzewają działania rosyjskich władz. Jak wskazała Włodarczyk, około 200 osób, które miały kontakt ze zmarłą laborantką, zostało objętych izolacją.
– Tym bardziej że tę atmosferę podsyca wszystko to, co się dzieje w obwodzie irkuckim, prawda? Czyli 200 osób, które stykały się ze zmarłą laborantką, poddanych zostało izolacji – przypomniała.
To jednak nie koniec działań podejmowanych w regionie. – Pozamykano szpitale. Dzieje się coś niebywałego. Wszyscy to widzą - zauważyła ekspertka.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.