"The Economist": Netflix gubi wątek?

Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu "Interia bliżej świata" publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych gazet. Brytyjski "The Economist", z którego pochodzi poniższy artykuł, ukazuje się nieprzerwanie od 1843 r. i należy do najpopularniejszych na świecie magazynów poświęconych tematyce politycznej i biznesowej. Ma opinię jednego z bardziej wpływowych tytułów prasowych na świecie. Tygodnik od samego początku niezmiennie trzyma się liberalnego kursu.
W połowie października Netflix urządził w Hollywood krwawą łaźnię, jakiej nie powstydziłby się sam Quentin Tarantino.
Gigant streamingu przeprowadził największą falę zwolnień od 2022 roku. Pracę straciło około sześć procent pracowników, w tym kilkoro najwyższych rangą dyrektorów kreatywnych.
Chodziło bez wątpienia o uspokojenie inwestorów, którzy obawiali się, że brak hitowych seriali odbije się na wynikach finansowych. Niestety, jak to bywa u Tarantino, fabuła dopiero się zagęszcza.
Dramatyczny spadek przychodów Netfliksa
Wyniki kwartalne opublikowane 20 października pokazały, w jak głębokim dołku znalazł się Netflix.
Spółka odnotowała wzrost przychodów rok do roku o 11,8 proc. w kwartale kończącym się we wrześniu i prognozuje, że w ostatnich trzech miesiącach roku wskaźnik ten spadnie do 11,5 proc. (wobec 17,6 proc. w analogicznym okresie 2025 roku).
Ta informacja natychmiast uderzyła w kurs akcji Netfliksa. W ciągu ostatniego roku wartość rynkowa spółki skurczyła się o prawie połowę.
Firma, która jeszcze niedawno wydawała się nie do zatrzymania i była wyceniana jak spółka technologiczna, dziś rozczarowuje akcjonariuszy z regularnością skostniałego koncernu medialnego.
Niektórzy zadają sobie pytanie, czy spółka wkrótce nie złamie obietnicy utrzymania dwucyfrowego wzrostu przychodów do 2027 roku. Kluczowe pytanie brzmi jednak: czy jej dwaj dyrektorzy generalni, Ted Sarandos i Greg Peters, zdołają odwrócić ten scenariusz?

Greg Peters (z lewej) i Ted SarandosChris Pizzello© 2026 Associated Press
Trzęsienie ziemi w Netfliksie. Poleciały głowy
Receptą dyrektorów na rok słabej oglądalności, brak głośnych hitów i słaby wynik na gali nagród Emmy jest zrzucenie winy na podwładnych.
Bela Bajaria, dyrektor ds. treści w Netfliksie, została wyrzucona z pracy wraz z dwoma innymi wyższymi rangą menedżerami. Bajaria, która spędziła w Netfliksie niemal 10 lat, została zastąpiona przez Petera Rice'a - nową twarz w firmie, związanego wcześniej z Foxem i Disneyem.
Netflix liczy na to, że Rice zdoła podnieść oglądalność i zainteresowanie amerykańskich widzów. Problem polega jednak na tym, że to Ted Sarandos wciąż ponosi ogólną odpowiedzialność za strategię programową firmy. "Dlaczego zwolniono Belę, a nie Teda?" - pytają analitycy z firmy LightShed Partners.
Nijaki katalog treści to niejedyny powód frustracji inwestorów. W ciągu ostatniego roku Netflix próbował bezskutecznie przejąć studia filmowe i telewizyjne hollywoodzkiego kolosa, koncernu Warner Bros Discovery, przegrywając rywalizację z mniejszym rywalem z Fabryki Snów - Paramount Skydance.
Niektórzy uważają, że te starania były błędem i odwracaniem uwagi, które zasygnalizowało brak wiary we własne perspektywy rozwoju.
- Nigdy tak naprawdę nie podali dobrego powodu tej decyzji - mówi Tom Harrington z firmy badawczej Enders Analysis. - Jeśli chcesz tworzyć więcej filmów, po prostu rób więcej filmów. Nie musisz od razu kupować całego giganta.
Netflix traci koronę. Na górze udają, że nic się nie stało
Podczas telekonferencji z inwestorami Sarandos dwoił się i troił, by przekonać ich, że mimo słabnącego wzrostu i próby przeprowadzenia gigantycznej akwizycji "nie ma potrzeby fundamentalnej zmiany strategii".
Branża rozrywkowa znajduje się jednak w samym środku wielkiego trzęsienia ziemi. Jako pionier streamingu Netflix przyzwyczaił wszystkich do tego, że to on wyznacza tempo, za którym podążają inni. Dziś te zasady dyktuje YouTube.
Jak podaje firma badawcza Nielsen, od czterech lat to właśnie YouTube przyciąga przed ekrany telewizorów więcej widzów niż Netflix. Co więcej, najpopularniejsi twórcy z tej platformy sięgają po coraz ambitniejsze treści, wkraczając bezpardonowo na terytorium Netfliksa. Z kolei na urządzeniach mobilnych YouTube, TikTok i Instagram przyciągają uwagę odbiorców znacznie skuteczniej niż streamingowy gigant.
Podobnie jak inne serwisy streamingowe, na przykład Disney+, Netflix nie pozostaje bierny. Wprowadził krótkie treści wideo dostosowane do pionowego formatu smartfonów, zaczął kusić wybranych twórców z YouTube'a i mocniej stawia na wydarzenia na żywo, w tym transmisje sportowe.
Netfliksowi coraz trudniej jednak się wyróżnić, a jego odpowiedź na nową konkurencję wygląda na coraz bardziej chaotyczną. - To po prostu panika związana z YouTubem - kwituje Harrington z firmy Enders.

Siedziba Netfliksa w KaliforniiPatrick T. Fallon / AFPEast News
Wielki plan Netflixa sypie się na oczach inwestorów
Największą siłą Netfliksa pozostaje zdolność do zarabiania realnych pieniędzy na streamingu. Jak ujęła to María Rua Aguete z firmy badawczej Omdia: "Ludzie oglądają YouTube'a, ale płacą za Netfliksa". Na ten moment biznes subskrypcyjny YouTube'a wciąż jest stosunkowo niewielki.
Netflix wciąż wiąże wielkie nadzieje ze sprzedażą reklam - ruchem, który zapoczątkował podczas poprzedniego załamania w 2022 roku. Jednak ten poboczny biznes, za który odpowiada Greg Peters, ostatnio rozczarowuje.
Podczas telekonferencji z inwestorami Peters przyznał, że spodziewa się w tym roku przychodów z reklam na poziomie 2,7 mld dolarów, czyli poniżej wcześniej prognozowanych trzech miliardów dolarów, zrzucając winę na opóźnienia we wdrażaniu nowych produktów reklamowych. Jeśli YouTube i inni gracze nadal będą odbierać uwagę widzów, realizacja takich celów stanie się jeszcze trudniejsza.
Peters, podobnie jak Sarandos, nie zasygnalizował jednak żadnej zmiany w podejściu. Inwestorzy mogą w końcu zażądać zupełnie innego rodzaju krwawej łaźni.
Tekst przetłumaczony z "The Economist" © The Economist Newspaper Limited, London, 2026
Tłumaczenie: Monika Bortnowska
Tytuł, śródtytuły, lead oraz skróty pochodzą od redakcji.
17. Festiwal Kamera Akcja. Nominowana do Oscara Laia Casanovas o pracy nad "Sirat"INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.