ESPN DeportesBalón Oro: Beckham elige a Messi sobre MbappéThe Jerusalem PostSerbia opened assembly plant for Israeli drones, President Vukic confirmsוואלהבג"ץ ביטל את החלטת ועדת הבחירות: המפלגות לא יוכלו לקבל מידע על מי הגיע להצביעESPNWeek 3 preview: Florida State's bleak future, a revenge game in Oxford and moreRadio TimesHard Sudoku: 21-27 SeptemberThe Hollywood Reporter‘Miami Vice ’85’: John Leguizamo to Play the Bad Guy in Joseph Kosinski’s Crime Thriller (Exclusive)DeadlineEdie Falco To Star In Legal Drama ‘Katie Greaves’ Ordered To Series By FoxVilaWebEls policies esgrimeixen el fantasma del 20-S per justificar les bales de goma del Primer d’OctubreNOSEuropa wil kinderen pas vanaf 13 jaar op sociale media, met veel controle door oudersSouth China Morning PostHong Kong hits out at US panel over Jimmy Lai hearing and sanctions billCBS NewsFormer U.S. Sen. Jon Kyl of Arizona dies at 84kickerLIVE! Burger sorgt für ersten TSG-Abschluss - Kreta lauert auf Konter
The Daily Newsstand · Free, Always
Thursday, September 17, 2026

Niemcy przyjechali na wymianę doświadczeń. Prezes ostatniego PGR stracił posadę na tydzień

Translate

Wszystko zaczęło się od jednego zdjęcia. Eleganccy goście i limuzyny na niemieckich oraz dyplomatycznych numerach na terenie Kombinatu Rolnego Kietrz szybko trafili do mediów społecznościowych.

Zaraz pojawiła się teza, że Niemcy przyjechali wycenić największe państwowe gospodarstwo w Polsce, bo szykują się do jego przejęcia. Plotkę nagłośniły m.in. Gospodarstwo Rolne Ojdana i Tomasz Ognisty, lider Solidarności Rolników Indywidualnych. W komentarzach przypominano, że próbę przejęcia kombinatu podejmowano już w 2001 r. Sprawą zajęły się władze Krajowej Grupy Spożywczej, a wiceminister rolnictwa musiał publicznie zapewniać, że kombinat nie jest na sprzedaż.

Po niemieckiej stronie panuje zdziwienie. Minister rolnictwa Saksonii Georg-Ludwig von Breitenbuch przywiózł do Kietrza rolników i ekspertów, a nie rzeczoznawców. O wycenie czy zakupie kombinatu nikt nie rozmawiał – potwierdzają WP przedstawiciele strony niemieckiej, zaskoczeni aferą wokół swojej wizyty.

– Chodziło o wymianę doświadczeń i informacji na temat produkcji rolnej – mówi WP Corinna Saring, rzeczniczka saksońskiego ministerstwa rolnictwa i środowiska. Przypomina, że resort ogłosił cel wizyty już 6 września. W komunikacie zapowiadano, że goście z Saksonii jadą do Polski zapoznać się z "innowacyjnymi podejściami do produkcji rolnej, zdrowia roślin i zarządzania glebą". Duże gospodarstwa, takie jak Kietrz, miały być dla nich przykładem i źródłem inspiracji.

Około 30-osobowa delegacja odwiedziła kilka gospodarstw w województwach opolskim i dolnośląskim. Na jej czele stał von Breitenbuch, a towarzyszyła mu m.in. konsulka Niemiec w Opolu Marlen Sulzer.

Jedno zdjęcie i lawina spekulacji

Z wizyty w Kietrzu zostało jednak zdjęcie. Eleganccy goście i limuzyny z niemieckimi oraz dyplomatycznymi tablicami rejestracyjnymi szybko trafili do mediów społecznościowych. Zaraz pojawiła się sugestia, że Niemcy przyjechali wycenić państwowy kombinat, bo szykują się do jego przejęcia. Plotkę nagłośniły m.in. profile Gospodarstwa Rolnego Ojdana i Tomasza Ognistego, lidera Solidarności Rolników Indywidualnych.

"Przyjechali wycenić Kombinat Kietrz... Tak samo jak w 2001 r. była próba przejęcia Kombinatu" – pisali internauci pod zdjęciem. Od tej chwili plotka zaczęła żyć własnym życiem.

Tak zrodziły się podejrzenia
Tak zrodziły się podejrzenia o kupowaniu przez Niemców © Facebook | GR Ojdana

Kombinat Rolny Kietrz podlega Krajowej Grupie Spożywczej, państwowej spółce, w której skład wchodzą m.in. cukrownie i elewatory. Władze KGS zaczęły wyjaśniać okoliczności niemieckiej wizyty. Prezes kombinatu Mariusz Sikora został wezwany do złożenia wyjaśnień i zawieszony w obowiązkach.

Plotkom o sprzedaży stanowczo zaprzeczył wiceminister rolnictwa Adam Nowak. – Nikt kombinatu rolnego w Kietrzu nie planował, nie planuje i – dopóki my rządzimy – nie będzie planował sprzedawać. Na pewno nie trafi on, mówiąc nieco ironicznie, w niemieckie ręce – zapewnił w rozmowie z portalem Top Agrar Polska.

Zawieszenie cenionego w środowisku prezesa oburzyło rolników. Organizacje rolnicze z Opolszczyzny napisały w obronie Sikory list do premiera Donalda Tuska. Podpisali go m.in. prezes Izby Rolniczej w Opolu Jerzy Sewielski, przewodniczący Porozumienia Rolników Opolszczyzny oraz szefowie Okręgowego Związku Hodowców Bydła i Związku Śląskich Rolników.

Afery nie było. Ciszej o tych Niemcach

Po kilku dniach sprawa ucichła równie szybko, jak wybuchła. – Uprzejmie informuję, że Pan Mariusz Sikora został przywrócony do wykonywania obowiązków – przekazała WP Dominika Cieślak, rzeczniczka prasowa Krajowej Grupy Spożywczej. Na nasze pytania nie odpowiedziała i odesłała do komunikatu spółki.

Komunikat niewiele jednak wyjaśnia. Przez kilka akapitów spółka pisze o profesjonalnym zarządzaniu majątkiem Skarbu Państwa, analizie ryzyka, obiegu informacji i przestrzeganiu procedur. O samej wizycie wspomina bardzo ogólnie. Dowiadujemy się tylko, że doszło do "uchybienia", a postępowanie potwierdziło, jak ważne jest "właściwe informowanie organów korporacyjnych". Słowo "Niemcy" nie pada w komunikacie ani razu.

KGS nie wskazuje, jakiego obowiązku nie dopełnił prezes ani dlaczego uznała, że to wystarczający powód do zawieszenia. W tym samym komunikacie spółka zapewnia za to, że bardzo wysoko ocenia kompetencje Sikory, i przyznaje, że wiele osób stanęło w jego obronie.

Z samym Mariuszem Sikorą nie udało nam się porozmawiać. W sekretariacie kombinatu usłyszeliśmy tylko, że prezes wraca do pracy. Czy zabierze głos w sprawie, nie wiadomo.

Ostatni, który przetrwał reformy Leszka Balcerowicza

Kombinat Rolny Kietrz stał się szerzej znany dzięki tekstom i reportażom o "ostatnim polskim PGR" – państwowym gospodarstwie, które przetrwało reformy gospodarcze początku lat 90. Powstał w 1961 r. jako PGR na 5,8 tys. ha. W 1993 r. przekształcono go w spółkę z o.o., której właścicielem wciąż jest państwo.

Dziś to jedno z największych gospodarstw w Polsce. Kombinat uprawia około 9,2 tys. ha, ma w parku maszynowym 126 ciągników i zatrudnia na stałe ponad 300 osób. W trzech fermach trzyma około 9 tys. sztuk bydła, w tym 3,7 tys. krów mlecznych, które dają 108 tys. litrów mleka dziennie. Do kombinatu należy nawet stadnina koni huculskich w Gładyszowie.

To także dochodowy biznes. W ostatnim roku obrotowym spółka miała ponad 243 mln zł przychodów i 45,6 mln zł zysku netto. Od 20 lat kieruje nią Mariusz Sikora, dlatego jego zawieszenie tak mocno poruszyło rolników z regionu.

View the original on Wirtualna Polska

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.