Rosjanie wciąż dostają setki tysięcy wiz. "To niepojęte"
Więcej
Były szef Pentagonu: Putin chce sprawdzić, czy NATO jest w stanie się pod naciskiem rozsypać
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/MIKHAIL METZEL / SPUTNIK / KREMLIN POOL
- Unia Europejska powinna całkowicie zakazać wiz turystycznych dla obywateli Rosji - przyznał premier Finlandii Petteri Orpo przed rozpoczynającym się w czwartek dwudniowym szczytem Rady Europejskiej w Brukseli. Orpo wyraził nadzieję, że po spotkaniu liderów państw UE sprawie tej nadanie zostanie właściwy bieg i zacznie nad nią pracować Komisja Europejska.
Jak dodał, Finlandia skończyła z przyznawaniem wiz turystycznych Rosjanom w 2022 roku po napaści Rosji na Ukrainę, ale inne kraje Wspólnoty wciąż to robią i w ubiegłym roku wydały ich łącznie setki tysięcy. - To niepojęte - powiedział szef fińskiego rządu Petteri Orpo.
Premier Finlandii Petteri Orpo
Źródło zdjęcia: PAP/Marcin Obara
Mimo restrykcji Rosjanie wciąż dostają wizy do strefy Schengen
Restrykcje w wydawaniu wiz Rosjanom ograniczającym ich wjazd do strefy Schengen wprowadziły też wcześniej m.in. kraje bałtyckie, Polska, Czechy oraz Holandia, Dania i Szwecja. Najwięcej wiz obywatelom Rosji przyznają wciąż kraje południowej Europy, przede wszystkim Włochy, Francja i Hiszpania.
- W ubiegłym roku Rosjanie mogli otrzymać w sumie nawet 800 tysięcy wiz. To ogromna liczba - argumentował premier Orpo w środę w parlamencie w Helsinkach.
>>> Ile Unia zapłaciła Rosji? Nowe dane przeczą Trumpowi
Zwrócił uwagę, że dotychczasowa praktyka władz niektórych państw jest "nierozsądna", szczególnie gdy służby i organy bezpieczeństwa ostrzegają przed zagrożeniem hybrydowym, a rosyjskie akty sabotażowe czy też próby ich przeprowadzenia na terenie Europy zostały już udowodnione. W przypadku incydentu na lotnisku w niemieckim Lipsku z użyciem drona z ładunkiem wybuchowym jeden z podejrzanych posiadających rosyjski paszport miał wjechać do UE na wizie turystycznej wydanej przez Włochy.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.