Papież Leon XIV jest już w szpitalu. Przejdzie operację usunięcia guzka
Papież Leon XIV przejdzie operację usunięcia guzka
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/FABIO FRUSTACI Dostawca: PAP/EPA.
W niedzielę podczas spotkania z wiernymi Leon XIV ogłosił, że lekarze znaleźli u niego guzek na płucu w początkowej fazie i za ich radą podda się operacji jego usunięcia.
Wczesnym popołudniem we wtorek papież przyjechał do Polikliniki Gemelli w Rzymie. Jak poinformowało watykańskie biuro prasowe, zabieg odbędzie się jeszcze tego samego dnia. Przeprowadzi go zespół chirurgów klatki piersiowej pod kierunkiem profesora Stefano Margoritory.
Watykan zapowiedział, że kolejne informacje zostaną przekazane wieczorem. Papież ma zostać w szpitalu przez około tydzień. Wszystkie jego audiencje zaplanowane do 20 października zostały zawieszone.
W chwili przyjazdu papieża przed szpitalem zgromadziło się wiele osób, które go pozdrawiały.
Papież Leon XIV przyjechał do kliniki Gemelli
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/FABIO FRUSTACI Dostawca: PAP/EPA.
Poufne dane papieża. Tak są chronione
Jeszcze przed ogłoszeniem terminu operacji, "Il Messaggero" podało, że w rzymskim szpitalu wdrożony został nadzwyczajny plan nadzoru obszarów w jego wnętrzu, na oddziałach i korytarzach, a także wejść głównych i bocznych oraz laboratoriów analiz klinicznych.
Najwyższa uwaga - przekazał dziennik "Il Messaggero" - została skoncentrowana na kwestii bezpieczeństwa poufnych danych dotyczących zdrowia papieża i wyników badań, które będą wprowadzane do systemów przy wykorzystaniu specjalnych kodów czy fałszywego nazwiska. W ten sposób mają one być chronione przed hakerami i wyciekiem informacji.
Całe dziesiąte piętro szpitala, gdzie przebywa papież, zostało całkowicie odizolowane od pozostałych bloków i oddziałów.
"Il Messaggero" podało, że Leon XIV nie zajął apartamentu przeznaczonego dla papieży od czasów Jana Pawła II z uwagi na trwający tam remont. Wybrano inną przestrzeń, która jest pilnowana przez watykańską żandarmerię we współpracy z włoską policją i ochroną polikliniki.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.