Decyzja Lwowskiej Rady Obwodowej w ogniu krytyki. "Konieczne jest odcięcie się władz Ukrainy"
Nawrocki: mamy prawo do tego, by pamiętać o ludobójstwie wołyńskim niezależnie od zmieniających się czasów i okoliczności
Źródło zdj. gł.: Marek Skorupski / Forum
Instytut Pamięci Narodowej we wpisie na portalu X nazwał Romana Szuchewycza "architektem" zbrodni i podkreślił, że zapisał on czarną kartę historii. Przypomniał, że był współtwórcą działających u boku Niemców jednostek (batalionu Nachtigall) i z tego powodu należał do osób odpowiedzialnych za zbrodnie dokonane "na Polakach, Żydach, Białorusinach, Ukraińcach, Rosjanach i przedstawicielach innych narodowości na Białorusi, Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej".
W ocenie IPN decyzja Lwowskiej Rady Obwodowej "wpisuje się w długotrwały proces budowy oficjalnego kultu Szuchewycza i innych zwolenników ukraińskiego radykalnego nacjonalizmu". Instytut przypomniał też słowa rozkazu wydanego przez Szuchewycza do podległych mu dowódców: "W pień wycinać. Czysto polskie wsie palić, wsie mieszane - tylko polską ludność niszczyć".
📢 Lwowska Rada Obwodowa ustanowiła rok 2027 na Lwowszczyźnie rokiem architekta ludobójstwa na Wołyniu Romana Szuchewycza, Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz przywódcy OUN-M Ołeha Olżycza ‼️
— Instytut Pamięci Narodowej (@ipngovpl) October 20, 2026
❗️ W tym gronie szczególnie czarną kartę historii zapisał Szuchewycz, dowódca UPA,… pic.twitter.com/pkeJ0BSlCP
IPN: z premedytacją budował kłamstwo negujące skalę ludobójstwa
Instytut opisał dowódcę UPA jako "jednego z odpowiedzialnych za ludobójstwo dokonane przez ukraińskich nacjonalistów, ale także autora budowanego do dziś kłamstwa zaprzeczającego zbrodniom dokonanym w latach 1943-1945".
Zaznaczył także, że Szuchewycz był "współautorem strategii terroru zmierzającej do destabilizacji Małopolski Wschodniej i Wołynia" oraz "świadomie i z premedytacją budował kłamstwo negujące skalę ludobójstwa dokonanego przez jego własnych podwładnych oraz cele przyświecające ukraińskim nacjonalistom".
IPN zwrócił również uwagę, że Szuchewycz już od schyłku lat 20. XX wieku realizował "zbrodniczą ideę budowy jednolitej etnicznie Ukrainy". "Zapoczątkował trwającą aż do końca II wojny światowej współpracę ukraińskich nacjonalistów z Niemcami. W latach trzydziestych niemiecki wywiad rozpoczął finansowanie działalności terrorystycznej OUN, widząc w niej okazję do destabilizacji Polski" - czytamy.
W 1941 roku został zastępcą niemieckiego dowódcy batalionu Nachtigall (przeformowany w Schutzmannschafts Batallion 201) pacyfikującego wsie na Białorusi. Od 1943 roku kierował UPA, stając się - zdaniem IPN - "architektem ludobójstwa na Wołyniu". Kiedy zdał sobie sprawę, że zbrodnie skompromitują ukraiński nacjonalizm, "świadomie i z premedytacją budował kłamstwo negujące skalę ludobójstwa". Zginął w 1950 roku w obławie przeprowadzonej przez NKWD.
Jak przypomniał IPN, liczbę Polaków zamordowanych na Wołyniu szacuje się na 60 tysięcy. "Co więcej, od przełomu lat 1943/1944, z pewnymi modyfikacjami 'scenariusz wołyński' zastosowano w Małopolsce Wschodniej" - podano.
Odnosząc się do pozostałych patronów wybranych przez Lwowską Radę Obwodową, IPN zauważył, że "zdziwienie może budzić równoczesne ogłoszenie patronem roku 2027 Ołeha Olżycza stojącego na czele organizacji, której kierownictwo potępiło banderowskie zbrodnie, płacąc często za swój sprzeciw daninę krwi".
Ołeh Olżycz był od początku 1944 roku dowódcą OUN-M, nieco bardziej umiarkowanego (w porównaniu z banderowcami, których reprezentantem był Szuchewycz) skrzydła w ukraińskim ruchu nacjonalistycznym. OUN-M ściśle współpracował w III Rzeszą, ale w maju 1944 roku, gdy te kontakty ustały, Ołżycz został aresztowany przez gestapo i zamordowany w obozie koncentracyjnym Sachsenhausen.
Szef MON o decyzji Lwowskiej Rady Obwodowej: jest nieakceptowalna
Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz ocenił, że decyzja Lwowskiej Rady Obwodowej, aby 2027 rok był rokiem UPA i Szuchewycza "jest nieakceptowalna". "Taka decyzja nie buduje wzajemnego zaufania między narodami, lecz wzmacnia podziały. Konieczne jest odcięcie się władz Ukrainy od tego stanowiska" - oświadczył.
Decyzja Lwowskiej Rady Obwodowej, by 2027 rok był rokiem UPA i Szuchewycza, jest nieakceptowalna. Taka decyzja nie buduje wzajemnego zaufania między narodami, lecz wzmacnia podziały. Konieczne jest odcięcie się władz Ukrainy od tego stanowiska.
— Władysław Kosiniak-Kamysz (@KosiniakKamysz) October 20, 2026
Prezydent Wrocławia: nie każdy przeciwnik Moskwy zasługuje jednak na pomnik
Decyzji Lwowskiej Rady Obwodowej sprzeciwił się też prezydent Wrocławia Jacek Sutryk. "Uhonorowanie formacji odpowiedzialnej za ludobójstwo Polaków na Wołyniu i w Galicji Wschodniej oraz człowieka, który nią dowodził w okresie masowych mordów, jest moralnie niedopuszczalne" - oświadczył.
"Pamięć o dziesiątkach tysięcy zamordowanych nie może być podporządkowywana doraźnym potrzebom politycznym. Żadna racja stanu nie usprawiedliwia przemilczania takich zbrodni" - ocenił Sutryk. Zaznaczył przy tym, że Lwowska Rada Obwodowa jest instytucją odrębną od władz miasta Lwowa. Oba miasta od 2001 roku łączy porozumienie o współpracy.
Przyznał również, że rozumie poszukiwanie przez Ukrainę historii symboli narodowego oporu w obliczu obrony przed rosyjską agresją. "Nie każdy przeciwnik Moskwy zasługuje jednak na pomnik. Walka o wolność własnego narodu nie może usprawiedliwiać zbrodni popełnionych na innym. Patriotyzm nie zwalnia z odpowiedzialności za cierpienie drugiego człowieka" - zaznaczył prezydent Wrocławia.
W związku z dzisiejszymi decyzjami Rady Obwodowej Lwowa oraz wcześniejszymi działaniami polityków lwowskich przedstawiam swoje oświadczenie. pic.twitter.com/ss2ZlcIlWq
— Jacek Sutryk (@SutrykJacek) October 20, 2026
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.