PunchAPC rally disruption: SDP rejects Nasarawa claims against Al-Makura, AdamuCNN TürkMuğla'da kaçakçılık ve suç örgütüne yönelik operasyonlarda 20 şüpheli tutuklandıThe Jerusalem PostDemocracy was top Jewish voter concern in midterms, not Israel or antisemitism - pollInquirer EntertainmentRussell Brand convicted of rape; judge says he’ll get prison term한겨레이 대통령 지지율 2%p 오른 41%…부정 평가는 50% [갤럽]ZDF heuteAktuelle Pressemitteilungen des ZDF매일경제선거 참패 이틀 만에…백악관 집무실·각료회의실 보존 서명한 트럼프Straits Times SportNZ opener Conway ruled out of remainder of India ODI seriesObservador DesportoAs notícias da 1hالشرقترمب يبحث 3 خيارات بشأن إيران مع فريق الأمن القومي: القرار قريباًESPNFollow live: Jaguars take on Ravens in Baltimore경향신문법무부, 진혜원 부장검사 정직 5개월…“특정 정당 옹호·피해자 2차 가해”
The Daily Newsstand · Free, Always
Friday, November 6, 2026

"Najmłodszy torturowany miał 14 lat". Politycy i fejk o tajnym więzieniu pod Kijowem

Translate
Tak działała ukraińska "katownia"

W kajdankach na front? Nie tak wygląda mobilizacja w Ukrainie

Źródło wideo: KONKRET24

Źródło zdj. gł.: x.com

"Okolice Kijowa. Miejscowi odkryli piwnicę, w której 40 zmobilizowanych Ukraińców było torturowanych przez Gwardię Narodową Ukrainy. Najmłodszy z przetrzymywanych miał 14 lat!" - przekonują politycy Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej. "Dowodem" jest film, na którym widać przestraszonego nastolatka. Jednak żadnego więzienia nie było, a sugestywne nagranie i oburzenie polityków sprawiło, że historia zaczęło żyć własnym życiem.

"To musi zobaczyć Europa i cały świat. W tajnym więzieniu pod Kijowem najmłodszy torturowany miał 14 lat. Oto prawdziwa twarz dzisiejszej Ukrainy. To musi zobaczyć świat" - alarmuje na portalu X Konrad Berkowicz, poseł Konfederacji (pisownia wszystkich wpisów oryginalna). Dołączył 24-sekundowe nagranie - widać na nim wyprowadzanie z budynku chłopca owiniętego w koc. Kobieta prowadzi go przez szpaler ludzi, głównie wojskowych. Wokół są też cywile, a widok nastolatka wywołuje ich żywiołowe reakcje, słychać krzyki.

"Powiedz mi, czy to normalne? A co robili z chłopcem? Jak długo go przetrzymywali?" - słychać komentarz kobiety, która prawdopodobnie nagrywa film. Na nagraniu umieszczono też napis po angielsku: "Dziecko ewakuowane z kijowskiego więzienia". Wpis Berkowicza ma ponad 480 tys. wyświetleń.

FAŁSZ

Wpis Konrada Berkowicza o rzekomym więzieniu pod Kijowem

Wpis Konrada Berkowicza o rzekomym więzieniu pod Kijowem

Źródło zdjęcia: x.com

"Okolice Kijowa. Miejscowi odkryli piwnicę, w której 40 zmobilizowanych Ukraińców było torturowanych przez Gwardię Narodową Ukrainy. Ludzie! Najmłodszy z przetrzymywanych miał 14 lat!" - tak to samo nagranie komentuje poseł Konfederacji Korony Polskiej Włodzimierz Skalik. Jego wpis został wyświetlony niemal pół miliona razy. "Kolejne drastyczne, ale nie zaskakujące doniesienia z Ukrainy: Na przedmieściach Kijowa odkryto w jednym z domów niejawne więzienie prowadzone przez Korpus Gwardii Narodowej Azow, w którym przetrzymywano i bito mężczyzn. Uwolniono ich po ujawnieniu adresu i starciach protestujących wokół budynku z policją" - opisywał to samo wydarzenie wicemarszałek Sejmu, prezes Ruchu Narodowego i jeden z liderów Konfederacji Krzysztof Bosak.

Głos na X zabrał też były premier Leszek Miller: "Azow w akcji" - napisał krótko, udostępniając wpis innej użytkowniczki. "Dowódca Azowa Denys Prokopenko nagrał wideo, w którym oskarża tych, którzy ujawnili tajne więzienie tortur Azowa w Petropawliwskiej Borszczachiwce, o oczernianie wojska, dyskredytowanie Azowa i wskazuje palcem na rosyjskie próby destabilizacji kraju od wewnątrz. Widzicie, tak to działa na Ukrainie. Ludzie, którzy są torturowani i zabijani za odmowę umierania za zbrodniczy reżim Zełenskiego, to ci źli" - czytamy w udostępnionym przez Millera poście. Do wpisu dołączone są dwa nagrania. Na jednym widać przemawiającego mężczyznę w mundurze, na drugim klęczącą kobietę w uniformie ratowniczki medycznej. Wrócimy do tych filmów w dalszej części tekstu.

FAŁSZ

Wpisy Krzysztofa Bosaka, Włodzimierza Skalika i Leszka Millera

Wpisy Krzysztofa Bosaka, Włodzimierza Skalika i Leszka Millera

Źródło zdjęcia: x.com

"Europa to sponsoruje i legalizuje"; "Ale oczywiście za wszystko odpowiada Rosja..."; "Przecież to jest dzicz"; "Kara śmierci dla zwyrodnialca Zełenskiego!!!"; "Ukraińcy robią Wołyń nawet na swoim narodzie" - komentują wpis posła Berkowicza internauci. W niektórych komentarzach pod nagraniami pisano o "katowni Azowa".

Wielu jednak wątpiło w prawdziwość historii: "Chyba nie takie tajne jak jakieś randomy nagrywają"; "Kto te więzienie znalazł i uwolnił więźniów? Widzę umundurowanych ludzi?"; "Panie pośle to nie jest miejsce tortur. Proszę nie powielać fałszywych informacji"; "Panie Berkowicz, może najpierw warto sprawdzić fakty? Gdzie są dowody na tortury? Bo na razie powiela Pan niezweryfikowaną historię" - czytamy w komentarzach. Co wiadomo o widocznym na nagraniu chłopcu i czy pod Kijowem faktycznie było tajne więzienie?

Co się wydarzyło na przedmieściach Kijowa

Widoczny na nagraniu chłopak wychodzi z budynku we wsi Petropawliwska Borszczahiwka, znajdującej się na zachodnich przedmieściach Kijowa. Kluczowe wydarzenia tej historii miały miejsce w poniedziałek, 2 listopada.

Tego dnia po godz. 17 ukraińska policja poinformowała, że otrzymała zgłoszenie od pracowników prywatnego pogotowia ratunkowego, którzy twierdzili, że nie mogą dotrzeć do pacjenta. Policjanci przybyli do budynku wyglądającego jak prywatny dom, wokół którego zebrało się ok. 100 osób. Relację z tego wydarzenia przeprowadził ukraiński publiczny nadawca Suspilne, historię opisuje też "Ukraińska Prawda". Niektórzy ze zgromadzonych twierdzili, że w domu znajdują się zmobilizowani żołnierze - ich bliscy i krewni - którzy są torturowani. Jeden z nich miał mieć złamany kręgosłup.

Kobieta przedstawiająca się jako Walentyna przekonywała, że jest właścicielką prywatnej kliniki; twierdziła, że to krewni osób znajdujących się w domu wezwali karetkę. Zgromadzeni próbowali dostać się na teren posesji, doszło do starcia z obecnym tam personelem wojskowym. Na miejsce przybyła policja i dowódcy wojskowi.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ:

Tymczasowy punkt dla zmobilizowanych

Ołeksandr Piwnenko, dowódca Gwardii Narodowej Ukrainy, który przybył na miejsce, przekazał, że budynek służy jako tymczasowy punkt dla zmobilizowanych żołnierzy przed szkoleniem. "Ośrodki poligonowe są celem regularnych ataków powietrznych przeprowadzanych przez Rosjan. (...) Dlatego miejsca pobytu żołnierzy są rozproszone i w dość nieoczywistych dla rozpoznania obiektach"- wyjaśniał Krzysztof Nieczypor z Ośrodka Studiów Wschodnich. Piwnenko poinformował także, że w budynku przebywało 18 żołnierzy.

Za zgodą Piwnenki krewni żołnierzy i przedstawiciele opinii publicznej mogli wejść do budynku i zobaczyć warunki, w których przebywali rekruci. Okazało się, że czterech mężczyzn znajdujących się w budynku wymagało pomocy medycznej i zostało przewiezionych do szpitala. Ci mężczyźni samowolnie opuścili wcześniej swoje jednostki wojskowe - zostali zatrzymani i ponownie zmobilizowani.

Tłum nie ustępował - domagano się, by zwolnić rekrutów. W budynek rzucano petardami, zgromadzeni zdemolowali bus Gwardii Narodowej, doszło do bójki. Na miejsce przybył Kyryło Budanow, szef Biura Prezydenta Ukrainy. Zgromadzeni nie chcieli się rozejść pomimo zagrożenia atakiem ze strony Rosji - która w związku z manifestacją dowiedziała się o lokalizacji punktu stacjonowania żołnierzy. Około północy faktycznie ogłoszono alarm lotniczy i dopiero to doprowadziło do zakończenia manifestacji.

Wspinaczka na płot i cios łopatą. Wersja nastolatka

Jaki udział w tych wydarzeniach ma nastolatek z nagrania? Chłopiec widoczny jest na wielu materiałach wideo dokumentujących wydarzenia. Wraz ze zgromadzonymi próbował dostać się do "okrążonego" budynku. Rzucał kamieniami w okna, wykrzykiwał wulgaryzmy, pewnym momencie wspiął się na mur ogradzający posesję.

14-letni chłopiec stojący na ogrodzeniu budynku należącego do wojska

14-letni chłopiec stojący na ogrodzeniu budynku należącego do wojska

Źródło zdjęcia: x.com

Na jednym z filmów widać, jak chłopiec spada z płotu po uderzeniu łopatą przez kogoś znajdującego się po wewnętrznej stronie muru. Tę scenę widać w nagraniu pokazującym chłopca z innej perspektywy. Następnie został zabrany do budynku. Opuścił dom z siostrą, która po niego przyjechała i trafił do Kijowskiego Obwodowego Szpitala Dziecięcego. Lekarze poinformowali, że jego zdrowiu i życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

3 listopada nastolatek w trzech nagraniach na TikToku przedstawił swoją wersję wydarzeń. Mówił, że przebywa na oddziale urazowym szpitala rejonowego w Kijowie. Na chwilę pokazuje w kadrze dłoń z niewielkimi obrażeniami.

Wspomina, że gdy spadł z płotu, został uderzony łopatą w plecy. "Być może właśnie przez to boli mnie żebro, przez co bardzo boli mnie schylanie się i wstawanie" - wspomina. Mówi, że w budynku był bity przez mężczyzn ubranych na czarno i w kominiarkach. Twierdzi, że bili go pięściami, kopali i uderzali łopatami. Opowiada również, że jeden z napastników miał chwycić go za włosy i uderzyć jego głową o ścianę. "Z nosa zaczęła mi płynąć krew, ale teraz już wszystko w porządku. Odłamał mi się odrobinę przód zęba" - opowiada, dotykając dłońmi kącika ust. Na nagraniach nastolatek nie pokazuje jednak obrażeń, które potwierdzałyby dotkliwe pobicie. Poza drobnymi zadrapaniami na wewnętrznej stronie dłoni nie widać na nim innych śladów przemocy. Przekonuje, że ma guzy na głowie, ale jak dopowiada: "nie widać ich na nagraniu".

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ:

Państwowe śledztwo, rosyjska dezinformacja

Do oskarżeń o pobicie nastolatka odniósł się dowódca ukraińskiej Gwardii Narodowej Ołeksandr Piwnenko. W rozmowie z dziennikarzami zaprzeczył, by żołnierze pobili 14-latka. Przedstawił inną wersję wydarzeń: po tym, jak chłopiec spadł, żołnierze wciągnęli go do budynku, by uchronić go przed rzucanymi kamieniami. "Owinęli go w koc, udzielili pomocy i puścili" - przekonuje. O zarzuty formułowane przez chłopca na nagraniach zapytaliśmy Państwowe Biuro Śledcze Ukrainy, Gwardię Narodową Ukrainy i Państwową Służba Ukrainy ds. Dzieci. Do momentu publikacji tekstu nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Minister spraw wewnętrznych Iwan Wyhiwski zapowiedział śledztwo, które ma wyjaśnić wszystkie okoliczności wydarzeń w podkijowskiej miejscowości, w szczególności te dotyczące warunków, w których przebywali zmobilizowani żołnierze. Kontrolę zapowiedziała także rzeczniczka praw żołnierzy. We wtorek, 3 listopada, śledztwo w sprawie wydarzeń wszczęło Państwowe Biuro Śledcze Ukrainy (DBR). "W ramach postępowania karnego śledczy sprawdzą legalność działań wszystkich osób zaangażowanych w sprawę. W szczególności ustalą okoliczności i warunki, w jakich żołnierze przebywali w budynku, zweryfikują doniesienia o możliwym stosowaniu wobec nich przymusu, a także wyjaśnią przyczyny i przebieg konfliktu" - czytamy w komunikacie.

3 listopada wieczorem gen. Ołeksandr Piwnenko korygował podane wcześniej informacje. W budynku znajdowało się 26 rekrutów (w tym czterech, którzy wcześnie opuścili swoją jednostkę). Podkreślił, że żołnierze przebywali w odpowiednich warunkach, a rozmieszczenie personelu wojskowego w tego typu budynku wynika z wymogów bezpieczeństwa, bo w czasie wojny ważne jest rozpraszanie miejsc zakwaterowania żołnierzy, aby nie dopuszczać do koncentracji personelu wojskowego.

1. Korpus Gwardii Narodowej Ukrainy "Azow", który kontroluje budynek, przekazał w oświadczeniu, że jeżeli zostanie stwierdzone, że na terenie wojskowego budynku doszło do nielegalnych aktów przemocy, osoby za nie odpowiedzialne poniosą zasłużoną karę. To właśnie dowódca tej jednostki nagrał film umieszczony we wpisie, który udostępniał Leszek Miller. W nagraniu krytykował cywilów, którzy próbowali dostać się do wykorzystywanego przez wojsko budynku: "To, co dzieje się w przestrzeni informacyjnej wokół wydarzeń w Petropawliwskiej Borszczahiwce, odpowiada na oczekiwania Rosjan. Nasze państwo prowadzi ciężką, krwawą wojnę o przetrwanie. W tej sytuacji trzeba albo bronić kraju na froncie, albo pomagać frontowi na zapleczu, zamiast organizować prowokacje i działać na korzyść wroga" - przekonywał w nagraniu.

Kobieta przedstawiała się jako Walentyna i właścicielka prywatnej kliniki

Kobieta przedstawiała się jako Walentyna i właścicielka prywatnej kliniki

Źródło zdjęcia: x.com

Istotną rolę w wydarzeniach odgrywała kobieta przedstawiająca się jako Walentyna, która podawała się za lekarkę pogotowia ratunkowego. To ona twierdziła, że mężczyźni w budynku są przetrzymywani nielegalnie, a jednocześnie przez cały czas prowadziła transmisję z wydarzenia (to ona klęczy w stroju medycznym w drugim filmie we wpisie udostępnionym przez Leszka Millera). Ukraińscy dziennikarze ustalili, że kobieta nie jest właścicielką prywatnej kliniki - firma przestała działać w 2023 roku i miała innego właściciela. Kobieta na swoich kanałach na platformach społecznościowych wzywa do pokoju z Rosją. Trzy dni przed zamieszkami kobieta miała przeprowadzić rekonesans w Petropawliwskiej Borszczahiwce. Została zatrzymana, postawiono jej zarzuty utrudniania zgodnych z prawem działań sił zbrojnych, rozpowszechnianie informacji o rozmieszczeniu ukraińskiego personelu wojskowego oraz organizowanie masowych zamieszek. Sąd wyraził zgodę na jej aresztowanie.

View the original on TVN24 →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.