Prezydent USA podpisał ustawę, która nie ucieszy Kremla

Prezydent USA Donald Trump podpisał w piątek ustawę wprowadzającą sankcje wobec Rosji – poinformował Biały Dom w komunikacie cytowanym przez Reuters. W myśl projektu zainicjowanego i nazwanego imieniem zmarłego senatora Lindseya Grahama prezydent ma nałożyć cła w wysokości do 100 proc. na pięć największych importerów rosyjskiej ropy naftowej, pięć największych importerów gazu oraz pięć państw umożliwiających omijanie sankcji przez Rosję.
Podpis Donalda Trumpa (Zdjęcie ilustracyjne, fot. Rex Features/Shutterstock) /East News
Informacja o tym, że Donald Trump złożył podpis pod ustawą sankcyjną, pojawiła się w piątek przed północą czasu polskiego. Chwilę później w swoich mediach społecznościowych za podpis podziękował prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
W środę ustawę o sankcjach wobec Rosji i cłach na towary z państw kupujących rosyjską ropę naftową i gaz przegłosowała Izba Reprezentantów. Wcześniej przyjął ją Senat. Daje ona prezydentowi uprawnienia do nałożenia nawet 100-procentowych ceł, w tym na kraje UE.
Projekt zainicjowany i nazwany imieniem zmarłego senatora Lindseya Grahama zobowiązuje prezydenta do nałożenia w ciągu 30 dni ceł w wysokości do 100 proc. na pięciu największych importerów rosyjskiej ropy naftowej, pięciu największych importerów gazu oraz pięć państw umożliwiających omijanie sankcji przez Rosję.
Lista tych państw nie została wymieniona w ustawie, choć według danych zebranych przez Senat, miałyby to być m.in. Chiny, Indie, Słowacja, Węgry, Azerbejdżan, Turcja, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kazachstan czy Singapur. Ustawa kodyfikuje też istniejące sankcje przeciwko rosyjskim władzom, instytucjom finansowym i sektorowi energetycznemu oraz zachęca do nakładania nowych sankcji, w tym przeciwko rosyjskiej flocie cieni. Daje też jednak prezydentowi szerokie możliwości odstąpienia od restrykcji i ceł.
Są i głosy krytyki
Ustawa przeszła przez Kongres, choć znacząco sprzeciwiali się jej wspierający Ukrainę Demokraci. Wszystko ze względu na zawarte w ustawie przepisy dające prezydentowi uprawnienia do nakładania wysokich ceł, w tym na sojuszników USA.
Politycy partii byli jednak w tej sprawie podzieleni. Większość, jak wiceszef komisji spraw zagranicznych Gregory Meeks, uznawała, że ustawa daje zbyt wielką swobodę prezydentowi, jeśli chodzi o nakładanie ceł i odchodzenie od nałożenia sankcji i pozwoli na arbitralne stosowanie taryf przez prezydenta, np. przeciwko Unii Europejskiej. Meeks i inni wskazywali, że Trump już teraz może w każdej chwili nałożyć dodatkowe sankcje bez ustawy, lecz konsekwentnie odmawia podejmowania takich kroków.
W tej ustawie jest tyle luk, że uważam, że to bardzo mało prawdopodobne, że sankcje kontemplowane w tej ustawie ujrzą światło dzienne - ocenił z kolei lider Demokratów Hakeem Jeffries.
Jeden z czołowych kongresmenów ugrupowania, Steny Hoyer, argumentował jednak, że Trump już i tak ma uprawnienia do nakładania ceł, a odrzucenie ustawy wysłałoby zły sygnał dla świata.
Kreml, komentując decyzję Kongresu USA, podkreślił, że utrudni to osiągnięcie porozumienia pokojowego z Ukrainą. Jako „nieprzyjazny” określił krok amerykańskich parlamentarzystów rzecznik Putina Dmitrij Pieskow.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.