Wielka Brytania wróci do Unii Europejskiej? „Próbuje tylnymi drzwiami”

Istnieje kilka możliwości. Nie można pozwolić, by to pytanie wciąż wisiało w powietrzu - powiedział w środę BBC Andy Burnham. Brytyjski premier nie ukrywa, że powrót do Unii Europejskiej jest jedną z dróg, które wybrać może Wielka Brytania.
Brytyjski premier Andy Burnham, fot. ADAM VAUGHAN /PAP/EPA
Wielka Brytania i UE. Co wchodzi w grę?
Burnham był pytany o to, jakie opcje są na stole, po tym, jak zapowiedział, że przedstawi krajowi różne warianty nowego ułożenia stosunków z UE.
Możemy też pójść na całość. To jasne, że istnieje kilka możliwości, które trzeba rozważyć. Musimy sprawdzić, co jest wykonalne oraz jakie byłyby zalety i wady każdego z tych rozwiązań - powiedział premier.
Wśród innych możliwości premier wymienił pozostanie przy obecnym układzie i wejście do unii celnej lub wspólnego rynku.
Burnham: Ustalmy jasno kierunek
Nie można pozwolić, by to pytanie wciąż wisiało w powietrzu. Mówię: ustalmy jasno kierunek kraju na następną dekadę i proszę ludzi, by się do mnie przyłączyli – dodał Burnham.
We wtorek podczas konferencji Partii Pracy w Liverpoolu Burnham zapowiedział, że chce zmienić relacje Zjednoczonego Królestwa z Unią Europejską i jeszcze w tym roku przedstawi kilka propozycji w tej sprawie, a potem spróbuje zbudować konsensus wokół jednej z nich.
Brexit przyniósł więcej szkód, niż korzyści – ocenił.
„Tylnymi drzwiami do UE?”
Alex Burghart, wiceszef Partii Konserwatywnej, oskarżył Burnhama we wtorek o „próbę ponownego otwarcia starych ran” z czasów gorących dyskusji o brexicie, a zastępca przywódcy Reform UK Richard Tice zarzucił premierowi, że „próbuje tylnymi drzwiami” wciągnąć kraj do UE.
Jeszcze w tym roku ma odbyć się szczyt Zjednoczone Królestwo-Unia Europejska, poświęcony zacieśnieniu relacji. „Financial Times” pisze, że europejscy dyplomaci spodziewają się, że dojdzie do niego w Brukseli, 20 listopada.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.