"Rosja nie jest zagrożeniem". Miller o straszeniu wojną i manewrach Tuska

Czy Polsce grozi bezpośredni atak ze strony Moskwy? Były premier Leszek Miller w programie "Teraz WP" kategorycznie odrzucił te obawy, podkreślając, że obecność w NATO w pełni gwarantuje nam bezpieczeństwo. Polityków wieszczących rychły konflikt nazwał "szkodnikami podważającymi siłę Sojuszu". Nie krył też rozczarowania postawą Donalda Tuska, zarzucając szefowi rządu wykorzystywanie lęku przed wojną na potrzeby kampanii wyborczej.
Pytany wprost o to, czy Rosja stanowi militarne zagrożenie dla Polski, Miller odpowiedział bez wahania. – Nie jest. Bo jesteśmy w NATO i Rosja nie napadnie na żaden kraj będący w NATO – stwierdził z pełnym przekonaniem.
Gość "Teraz WP" bez pardonu odniósł się też do polityków ostrzegających przed zbliżającym się konfliktem. – Jeżeli są w Polsce politycy, którzy mówią, że za chwilę tutaj będzie wojna, to nie wierzą w siłę odstraszającą Paktu Północnoatlantyckiego. Są szkodnikami, bo dezawuują wartość NATO – argumentował.
Miller odpierał również argumenty o rosyjskich żądaniach powrotu Sojuszu do granic z 1997 r.: – Może sobie żądać. Nic takiego nie będzie miało miejsca w czasie negocjacji.
Gdy prowadzący Mateusz Ratajczak zwrócił uwagę, że były premier bywa za swoje tezy określany mianem polityka prorosyjskiego, ten ripostował: – Co, pan chce mnie przekonać, żebym płynął z prądem? Z prądem płyną tylko zdechłe ryby. Zdrowe ryby płyną czasami pod prąd.
"Ulubiona sztuczka słabych rządów". Krytyka pod adresem Tuska
Szczególnie gorzkie słowa padły w stronę obecnego premiera. – Jestem rozczarowany postawą Donalda Tuska, który lubi straszyć Polaków. Z doświadczenia wiem, że filozofia o zagrożeniu jest ulubionym manewrem wielu rządów, zwłaszcza słabych – ocenił Miller. Wskazał, że cel takich działań jest czysto polityczny: – Słabe rządy uciekają się do różnych sztuczek. Ulubioną jest stworzenie zagrożenia, żeby ludzie gromadzili się wokół tak zwanej flagi. (...) Robi to, żeby przygotować się do wyborów.
Pytany, czy nie obawia się bolesnej pomyłki w sprawie rosyjskiego zagrożenia, gość programu pozostał nieugięty. Podkreślił, że oczekiwał od lidera koalicji odporności na emocje. – Nie jestem krytykiem, jestem rozczarowany, że poddaje się takiej prymitywnej propagandzie pod hasłem: tu za chwilę w Warszawie zobaczycie rosyjskie czołgi – mówił Miller. Na uwagę, że pojawienie się wrogich czołgów byłoby tragiczne w skutkach, uciął krótko: – Niech pan porzuci tę myśl. To bzdura.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.