Irlandia zaproponuje cięcia w nowym budżecie UE. Jak zareaguje Polska?

Dziś o godz. 11:00 irlandzka prezydencja przedstawi nową propozycję unijnego budżetu na lata 2028-2034. Z nieoficjalnych informacji wynika, że cięcia w stosunku do propozycji Komisji Europejskiej mogą sięgnąć nawet 200 miliardów euro. „Skąpcom” to jednak nie wystarczy - ustaliła dziennikarka RMF FM. Polska do sprawy będzie natomiast podchodzić ostrożnie, bo budżet ma być mniejszy, ale według nieoficjalnych informacji cięcia nie powinny objąć kluczowych dla naszego kraju obszarów: rolnictwa i wsparcia dla regionów.
Zdjęcie ilustracyjne /Shutterstock
Irlandia chce pogodzić oczekiwania Niemiec i innych państw domagających się oszczędności - zwanych „skąpcami” - z żądaniami Polski i pozostałych Przyjaciół Spójności, którzy chcą ochronić pieniądze na rolnictwo i rozwój regionów.
Cięcia tam, gdzie wskazywała Polska
Polska już wcześniej wskazywała, gdzie należy szukać ewentualnych oszczędności. Wiceminister spraw zagranicznych Ignacy Niemczycki w niedawnej rozmowie z RMF FM zwracał uwagę przede wszystkim na fundusze na konkurencyjność oraz pomoc dla państw spoza Unii Europejskiej, mówiąc, że jeżeli już cięcia, to właśnie tam.
Z funduszy na konkurencyjność (badania naukowe, innowacje, rozwój przemysłu i nowych technologii) korzystają przede wszystkim najlepiej rozwinięte kraje, natomiast graniczenie wydatków na działania zewnętrzne mogłoby pomóc znaleźć oszczędności bez dalszego uszczuplania środków na rolnictwo i politykę spójności.
To właśnie w tych obszarach należy spodziewać się cięć, które zaproponuje dzisiaj Irlandia. Takie cięcia, jak się wydaje, mogłyby być do zaakceptowania dla Polski. Bo bez cięć nie będzie kompromisu.
Jeśli to konieczne, oszczędności można szukać przede wszystkim w tych obszarach, które w projekcie Komisji Europejskiej mają rosnąć najbardziej - mówił w rozmowie z RMF FM wiceszef MSZ, wskazując właśnie na konkurencyjność i wsparcie dla krajów spoza UE.
Spór o nowe unijne podatki. Polska sprzeciwia się ETS
Trudny dla Polski może być spór o nowe źródła dochodów Unii Europejskiej, czyli tzw. zasoby własne. Irlandia ma pozostać przy propozycji, którą w 2025 r. przedstawiła Komisja Europejska. Bruksela zaproponowała wówczas pięć rozwiązań:
- wpływy z systemu handlu emisjami ETS,
- opłaty związane z granicznym podatkiem węglowym CBAM,
- składkę od największych przedsiębiorstw określaną jako CORE,
- dochody z podatku od tytoniu,
- opłatę związaną z niepoddanymi recyklingowi odpadami elektronicznymi.
Jak ustaliła dziennikarka RMF FM, Polska najbardziej sprzeciwia się przekazywaniu do unijnego budżetu części wpływów z ETS, które obecnie zasilają budżety krajowe. Poważne zastrzeżenia Warszawy budzą również opłaty od e-odpadów. Jak donosiła kilka dni temu Katarzyna Szymańska-Borginon, ostro protestuje przeciwko nim polska i europejska branża AGD, ostrzegając przed wzrostem kosztów produkcji i cen urządzeń. Warszawa bez entuzjazmu podchodzi także do podatku od tytoniu, popiera natomiast CBAM i CORE.
„Skąpcy” chcą większych cięć, niż zaproponuje Irlandia
O tym, jak trudne będzie wypracowanie kompromisu, mówił kilka dni temu w Parlamencie Europejskim irlandzki minister Thomas Byrne: „Nie możemy zadowolić wszystkich”.
Na razie nie wygląda jednak na to, by skala cięć proponowana w nieoficjalnych doniesieniach zadowoliła tzw. skąpców. Jeden z dyplomatów państwa należącego do tej grupy powiedział RMF FM, że w niedawnym wspólnym stanowisku sześciu krajów mowa była o cięciach rzędu kilkuset miliardów euro, a nie stu czy dwustu miliardów. Podkreślał również, że oszczędności powinny objąć wszystkie działy budżetu, także tradycyjne polityki, czyli rolnictwo i spójność.
Dzisiejsza propozycja Irlandii to dopiero pośredni etap negocjacji. Jak zwraca uwagę polski dyplomata, na jej podstawie nie należy jeszcze przesądzać, jak będzie wyglądał ostateczny kompromis. Kolejnym krokiem będzie propozycja budżetu przygotowana na poziomie gabinetu przewodniczącego Rady Europejskiej. To w nim znajdą się propozycje, które pomogą przywódcom państw UE uzgodnić najtrudniejsze kwestie budżetowe.
Irlandzka prezydencja podtrzymuje, że chce doprowadzić do kompromisu w grudniu. Chodzi o obawy, że w związku z przyszłorocznymi wyborami w Polsce czy we Francji o porozumienie w późniejszym terminie będzie o wiele trudniej. Rośnie jednak liczba sceptyków, że grudniowy termin da się utrzymać.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.