Były ambasador USA w Polsce o Trumpie: "Ma instynkty ze szkoły jałtańskiej"
- Nie jestem w stanie obronić krytyki ze strony prezydenta Donalda Trumpa skierowanej do Ukrainy - ocenił w programie "Dzień na Świecie" w Polsat News były ambasador USA w Polsce Daniel Fried.
Dyplomata wyjaśnił, że amerykański plan pokojowy dla Ukrainy składa się z czterech części. - Rozejm, bezpieczeństwo dla Ukrainy, odbudowa kraju i ewentualna integracja Rosji w światowej gospodarce - wyliczył.
- Ten pakiet pokojowy może doprowadzić do sukcesu, ale żeby był udany, USA będą musiały wywierać presję nie na Ukrainę, ale na Rosję, która jest agresorem w tej wojnie - zaznaczył. Były ambasador przekazał, że w ostatnich 10 dniach presja amerykańska była skierowana wobec Ukrainy. - To błąd taktyczny - ocenił.
- Ale wydaje się że rozmowy w Oslo poszły dosyć dobrze - mówił Fried, komentując wtorkowe rozmowy Zełenskiego z przedstawicielami prezydenta USA. - Więc sytuacja nie jest najlepsza, ale nie jest beznadziejna - zaznaczył.
Dyplomata wyraził opinię, że mocna krytyka wielu republikanów skierowana do Białego Domu może przekonać Trumpa, że on nie może kontrolować sytuacji tylko i wyłącznie przez presję skierowaną do Ukrainy. - On też musi porozmawiać serio z Putinem - dodał.
- Zobaczymy, ale sytuacja nie jest aż tak zła, jak była parę dni temu - podkreślił Fried.
WIDEO: "Będzie to trudny i skomplikowany okres". Były ambasador USA w Polsce o sytuacji w Ameryce

"Ma instynkty ze szkoły jałtańskiej". Były ambasador USA w Polsce o Trumpie
Prowadzący program Jan Mikruta zapytał o możliwe rozmowy Trumpa z Rosją i Chinami ponad głowami władz w Kijowie.
- Rozumiem kompletnie takie obawy. Ale na razie Trump mówi w sposób taktyczny, a nie strategiczny. Ameryka nie jest sojusznikiem Rosji - zaznaczył były ambasador. - Trump był przekonany z różnych powodów, że on musi wywierać presję na Zełenskiego. Ta próba okazała się nieudana - ocenił.
- Więc teraz Trump mówi ostro. Mówi ostro, ale polityka amerykańska zaczyna się zmieniać. I zdaje się, że administracja wycofała się ze skrajnej presji skierowanej do Ukrainy - przekazał dyplomata i wyraził nadzieję, że tak będzie. - Są pierwsze znaki takiej zmiany - dodał.
ZOBACZ: Zełenski uderza w Trumpa. "Popycha Ukrainę do kapitulacji przed Rosją"
Prowadzący zapytał byłego ambasadora, czy w tej kolejnej zmianie stosunku Trumpa do Ukrainy widzi początek długotrwałego zbliżenia z Rosją i zmianę układu sił, czy raczej są to nerwowe ruchy przed połówkowymi wyborami w USA zaplanowanymi na listopad.
- Sądzę, że Trump ma pewne instynkty ze "szkoły jałtańskiej". Chodzi o podział świata między wielkimi mocarstwami - odpowiedział. - Jednak wśród samej amerykańskiej administracji nie ma takiego konsensusu. Nawet wśród republikanów w Kongresie zdecydowana większość jeszcze popiera strategię wolnego świata - zaznaczył.
Dyplomata o sytuacji w USA po wyborach połówkowych. "Będzie to trudny i skomplikowany okres"
Dyplomata zaznaczył, że również większość amerykańskich wyborców także wyraża poparcie dla amerykańskiej szkoły Trumana i Reagana. - Nasze wybory wskazują na to, że większość nie jest za Putinem - dodał.
- Wielu Republikanów w trakcie kampanii wyborczej ostro skrytykowało własnego prezydenta, bo jest on zbyt zaprzyjaźniony z Putinem. Uznali, że nawet w tym sezonie wyborczym skrytykować takie stanowisko i nie akceptować argumentacji Trumpa w ramach strategii jałtańskiej - zaznaczył Fried.
ZOBACZ: "Mówienie językiem Putina". Ekspert o działaniach i celach Trumpa
- Trump będzie prezydentem jeszcze dwa lata, a jego poparcie może jeszcze spaść po wyborach połówkowych - ocenił były ambasador. - Jeśli krytyka ze strony Republikanów w trakcie kampanii wyborczej jest znakiem przyszłości, to może będzie jakiś nieformalny sojusz między nimi ze szkoły Reagana i Demokratami ze szkoły Trumana - wyraził przypuszczenie.
Fried podsumował, że będzie to trudny i skomplikowany okres w USA. - Ale sytuacja nie jest stracona - zaznaczył.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.