The Jerusalem PostRobots frequently used in battle to reduce risk to soldiers, IDF chief Zamir saysInquirerPagasa forecasts cloudy Thursday, rain showers due to ‘amihan’, easterliesZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-NachrichtenstudioDaily MaverickATHLETE ADVOCACY: Why South African sportspeople need an independent voice to fight governance failureDeadlineHulu Dates Bobby Lee’s Debut Comedy Special ‘Finally’ – Watch The TrailerThe RegisterBare metal boom: On-prem server sales for HPC and AI up 20% this yearIl Sole 24 OreData center, da Amazon a OpenAi: in cantiere investimenti da 27 miliardi in ItaliaScreen RantFuture Rings Of Power Timeline Jumps Officially Confirmed By LOTR Creator7sur7Le président du Tribunal suprême bolivien fuit le pays en dénonçant une persécution du gouvernement de droitePremium TimesPSC dismisses three senior police officers, demotes 16 othersTGCOM24 SpettacoloPapa Leone, l'incontro in Vaticano con Bob Dylan | FOTOESPN DeportesOwono, portero del Andorra: "Los días más difíciles de mi vida"
The Daily Newsstand · Free, Always
Wednesday, November 4, 2026

Politycy dali się nabrać. Co naprawdę działo się w „tajnym więzieniu pod Kijowem”?

Translate

Według licznych wpisów w mediach społecznościowych, w miejscowości Petropawliwska Borszczahiwka pod Kijowem miało dojść do przetrzymywania i torturowania ponad 40 zmobilizowanych żołnierzy, w tym 14-letniego chłopca. Informacje te błyskawicznie rozprzestrzeniły się w sieci, wywołując falę oburzenia i masowy protest przed budynkiem, w którym rzekomo miało dochodzić do nadużyć. Jak się okazało, informacje te były fałszywe.

Politycy dali się nabrać. Co naprawdę działo się w „tajnym więzieniu pod Kijowem”?

Zdjęcie ilustracyjne /Shutterstock

We wsi pod Kijowem tłum domagał się natychmiastowego uwolnienia przetrzymywanych, a relacje z protestu zaczęły pojawiać się na platformach społecznościowych. Jedno z nagrań przedstawiało chłopca owiniętego w koc, prowadzonego przez tłum protestujących. W sieci pojawiły się wpisy sugerujące, że 14-latek był najmłodszą ofiarą tortur w „tajnym więzieniu pod Kijowem”. 

Te sensacyjne doniesienia podchwycili politycy, m.in. poseł Konfederacji Konrad Berkowicz oraz liderka niemieckiej AfD Alice Weidel, której wpis na platformie X zgromadził ponad milion wyświetleń.

Kim był 14-letni chłopiec?

Szybko okazało się jednak, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Dziennikarz „The Kyiv Independent” Francis Farell udostępnił nagranie, na którym widać, jak 14-latek rzuca w budynek cegłami, a następnie przedostaje się na jego teren. Chłopiec nie był jednym z przetrzymywanych żołnierzy, lecz pojawił się na miejscu razem z kolegami. Szef kancelarii prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow, który przybył na miejsce, rozmawiał z nastolatkiem. Chłopiec miał mu powiedzieć, że na protest przyszedł z kolegami.

Fałszywa ratowniczka i transmisja na TikToku

Kolejnym elementem prowokacji była obecność kobiety podającej się za ratowniczkę medyczną. Przyjechała na miejsce karetką pogotowia i transmitowała wydarzenia na żywo na TikToku, klęcząc i błagając służby o wpuszczenie jej do budynku, by mogła udzielić pomocy rzekomo poszkodowanym. Ukraiński portal BBC ustalił, że kobieta to Walentyna Mołoda, na co dzień zajmująca się chirurgią plastyczną. Według policji to właśnie ona miała rozpowszechniać plotki o torturach.

Szef kancelarii prezydenta Ukrainy ujawnił szczegóły działań kobiety. Wszystko to zostało udokumentowane (...). Później, podczas przesłuchania - a obecnie wobec tej osoby (...) prowadzone są dalsze czynności - w jej telefonie znaleziono wszystkie te materiały – powiedział Budanow.

Według ustaleń, Mołoda kupiła pojazd ratunkowy i co najmniej trzy dni przed wydarzeniem przeprowadziła rozpoznanie terenu. Jej działania miały charakter zaplanowanej prowokacji.

Skala dezinformacji

Ukraińskie Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji potwierdziło, że wydarzenie nosi znamiona skoordynowanej kampanii z ingerencją z zewnątrz. W krótkim czasie wykryto 361 identycznych postów na Facebooku, informujących o rzekomym przetrzymywaniu mężczyzn. 

„Na wezwanie przyjechała karetka pogotowia, ale właściciele budynku nie wpuścili ratowników medycznych. Według lekarzy cztery osoby są w stanie krytycznym. Nie wiadomo, co dokładnie się dzieje” – czytamy w jednym z wpisów.

Do godziny 19 w poniedziałek aż 110 rosyjskich kanałów na Telegramie rozpowszechniało narracje o „obozie koncentracyjnym” pod Kijowem. Dezinformację wykorzystała także rosyjska ambasada w Holandii, publikując wpis: „Czy Holendrzy cieszą się, że ich pieniądze wydawane są na tortury? Czy potrafisz spojrzeć w oczy temu biednemu chłopcu?”.

Co naprawdę działo się w budynku pod Kijowem?

Według oficjalnego komunikatu 1. Korpusu „Azow” na Telegramie, budynek był wykorzystywany jako tymczasowe miejsce rozmieszczenia dla nowo zmobilizowanych żołnierzy, których dokumenty były w trakcie przetwarzania przed wysłaniem do ośrodków szkoleniowych. Przebywali tam również żołnierze, którzy wcześniej opuścili swoje jednostki bez zezwolenia.

Ukraiński portal Slidstvo.Info rozmawiał z weteranem Maksymem Onufrijenko, który odwiedził budynek i potwierdził, że nie było tam żadnych oznak miejsca tortur.

Minister spraw wewnętrznych Ukrainy Iwan Wyhiwski poinformował, że okoliczności incydentu są wyjaśniane. „Ten budynek był wykorzystywany przez żołnierzy jednej z jednostek Gwardii Narodowej Ukrainy. (...) Jeszcze tego samego dnia (tj. w poniedziałek) zleciłem wszczęcie dochodzenia służbowego, w ramach którego zostaną zweryfikowane wszystkie informacje, w szczególności dotyczące warunków pobytu żołnierzy” – napisał w komunikatorze Telegram.

Wyhiwski zapewnił także, że rodzinom żołnierzy umożliwiono kontakt z bliskimi, a na teren obiektu wpuszczono lekarzy i przedstawicieli organizacji społecznych.

View the original on RMF24 →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.