Tysiące osób nieświadomie zakażonych groźnym wirusem? Przenoszą go komary

Nawet 9500 mieszkańców Holandii mogło w latach 2020–2023 przejść niezdiagnozowane zakażenie wirusem Zachodniego Nilu – wynika z badania holenderskiego instytutu zdrowia publicznego RIVM. Naukowcy wykryli ślady sześciu wcześniejszych zakażeń w próbkach krwi pobranych od 4290 osób.
Zdjęcie ilustracyjne /Shutterstock
Niepokojące wyniki badań
Badacze przeanalizowali próbki krwi uczestników ogólnokrajowego badania PIENTER-Corona. Poszukiwali w nich przeciwciał wskazujących na przebyte zakażenie wirusem Zachodniego Nilu. Jest on przenoszony przede wszystkim przez komary.
U sześciu osób stwierdzono oznaki wcześniejszego zakażenia, które nie zostało rozpoznane w czasie choroby. Na podstawie uzyskanych wyników naukowcy oszacowali, że w latach 2020–2023 wirusem mogło zakazić się około 9500 mieszkańców Holandii.
Jaka jest rzeczywista liczba zakażeń?
Według badaczy około 100 zakażonych mogło doświadczyć poważnych objawów, których nie powiązano wówczas z wirusem Zachodniego Nilu. Szacunki opierają się na analizie próbek i nie oznaczają, że wszystkie te przypadki zostały potwierdzone laboratoryjnie.
Wyniki badania wskazują, że rzeczywista liczba zakażeń może być znacznie wyższa od liczby przypadków wykrywanych przez system ochrony zdrowia. Ma to znaczenie dla monitorowania chorób przenoszonych przez komary i oceny zagrożeń epidemiologicznych w Europie.
Jak przebiega zakażenie wirusem Zachodniego Nilu?
Większość zakażeń wirusem Zachodniego Nilu przebiega bezobjawowo. U części osób występują gorączka, bóle głowy i mięśni oraz ogólne osłabienie. W rzadkich przypadkach, zwłaszcza u osób starszych i z osłabioną odpornością, zakażenie może prowadzić do zapalenia mózgu lub opon mózgowo-rdzeniowych.
W naturalnym cyklu rozprzestrzeniania się wirusa uczestniczą ptaki i komary. Człowiek może zakazić się wskutek ukąszenia zakażonego owada, jednak nie odgrywa istotnej roli w dalszym przenoszeniu patogenu.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.