Zamienił Gotham na Norwich. Batman ruszył w pościg za złodziejem
W zeszły weekend w Norwich w Anglii 25-letni Sonni Mason wziął udział w balu przebierańców, przywdziewając kostium Batmana. Stojąc w kolejce do klubu zauważył, jak ktoś ukradł kobiecie torebkę. Jak przystało na superbohatera, mężczyzna ruszył w pościg za rabusiem. Towarzyszyły mu cztery inne osoby, także przebrane za postaci z komiksów.
Batman odzyskał skradzioną torebkę
Przebrani za superbohaterów, zanim dorwali złodzieja, zatrzymali grupę policjantów. Funkcjonariusze pomogli im w potrzebie. Podejrzany nie miał jednak już przy sobie torebki. Ostatecznie udało się odnaleźć ją ok. 300 metrów od miejsca, w którym została skradziona. Znajdowała się na szczycie muru otaczającego katedrę w Norwich.
ZOBACZ: Gang Litwinów rozbity w Warszawie. Brutalny napad na koncie, planowali kolejne
Po nieudanych próbach ściągnięcia torebki, Mason przebrany za Batmana wspiął się na mur i odzyskał torebkę, a następnie zwrócił ją właścicielce wraz z całą zawartością. Część zdarzenia została sfilmowana i umieszczona na TikToku.
Batman z Norwich: Mam nadzieję, że zainspiruję ludzi
Sonni Mason porozmawiał o zdarzeniu z agencją SWNS. - Mam nadzieję, że zainspiruję ludzi, by byli trochę bardziej podobni do Batmana. Nie chodzi mi o bieganie po ciemku w kostiumie, ale o pomaganie innym. Nie spodziewałem się, że będę wspinał się po ścianie - powiedział.
ZOBACZ: Anglia: Policjantka ścigała włamywacza. Chłopiec pożyczył jej swój rowerek
25-latek stwierdził, że każdy potrzebuje w sobie odrobiny Batmana. Według niego komiksowy bohater chciał przede wszystkim upewnić się, że każdy jest cały i zdrowy, zamiast "skakać z dachów i bić ludzi".
- Mam tylko nadzieję, że więcej osób zainspiruje się do zrobienia tego samego, widząc kogoś napadniętego lub czującego się niekomfortowo podczas wieczornego wyjścia. Nie potrzeba kostiumu superbohatera, żeby chcieć to zrobić - dodał Mason w tej samej rozmowie.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.