Uciekał przed policją, staranował auto z nastolatkami. Sąd nie miał wątpliwości ws. pijanego kierowcy lawety

20 lat więzienia – taki wyrok wydał Sąd Rejonowy w Mielcu w sprawie Artura C., kierowcy lawety oskarżonego m.in. o spowodowanie wypadku, w którym zginęło troje nastolatków w wieku 12, 18 i 19 lat. Artur C. był nietrzeźwy i pod wpływem środków odurzających. Wyrok jest nieprawomocny.
Zdj. ilustracyjne /Shutterstock
Do wypadku doszło w sierpniu 2025 r. w miejscowości Grochowe w pow. mieleckim (Podkarpackie). Z aktu oskarżenia wynika, że Artur C. pojechał do szwagra, wszczął awanturę, podczas której groził mu pozbawieniem życia i naruszył jego nietykalność cielesną.
Odjechał z posesji ciężarową lawetą. Nie zatrzymał do kontroli policyjnej i zaczął uciekać. Podczas pościgu, prowadzonego przez dwa radiowozy, Artur C., wyjeżdżając z drogi podporządkowanej, nie ustąpił pierwszeństwa i uderzył w jadącego prawidłowo osobowego Seata.
Najmłodsza ofiara miała 12 lat
Jadący nim nastolatkowie zginęli na miejscu: 19-letnia Dominika, jej 12-letni brat Grzegorz i 18-letni Mike, obywatel Niemiec, kierujący autem. Po wypadku Artur C. zaczął uciekać pieszo. Został zatrzymany przez policję.
Podczas śledztwa przyznał się do zarzucanych mu czynów, z wyjątkiem kierowania gróźb karalnych i naruszenia nietykalności cielesnej.
Prokuratura oskarżyła Artura C. o spowodowanie w stanie nietrzeźwości oraz pod wpływem środków odurzających wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym trzech osób. Mężczyzna odpowiadał także za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości, pod wpływem środków odurzających, niedostosowanie się do polecenia zatrzymania pojazdu mechanicznego oraz kierowanie gróźb karalnych i naruszenie nietykalności cielesnej.
Łączna kara 20 lat więzienia
Sąd uznał go winnym wszystkich zarzucanych mu czynów i skazał go na karę łączną 20 lat pozbawienia wolności. Z kar cząstkowych najwyższą – 18 lat więzienia - wymierzył za spowodowanie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym.
Sąd orzekł też wobec 44-letniego Artura C. dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów i skierował go na terapię uzależnień. Zasądził także od niego nawiązki dla każdego z rodziców po 50 tys. zł za każde dziecko.
Artur C. postanowieniem sądu ma także dwuletni zakaz kontaktowania się ze swoim szwagrem i zakaz zbliżania się do niego na odległość 50 metrów.
Prokurator oraz pełnomocniczka oskarżycieli posiłkowych, czyli rodzin poszkodowanych, domagali się dla oskarżonego 25 lat pozbawienia wolności. Oskarżony w ostatnim słowie przeprosił rodziny ofiar. Prosił sąd - tak jak obrońca - o łagodny wymiar kary.
Sędzia o „porażającej” skali naruszeń zasada bezpieczeństwa w ruchu drogowym
Sędzia Anna Krawczuk w ustnym uzasadnieniu wyroku podkreśliła, że skala naruszeń zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym, których dopuścił się oskarżony, jak i popełnionych przestępstw jest porażająca.
Wskazała, że jechał pod wpływem alkoholu i środków odurzających, znacznie przekroczył prędkość i nie zatrzymał się do kontroli policyjnej, nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu, co doprowadziło do śmierci trzech osób, „które nie naruszyły żadnych przepisów, jechały prawidłowo i jechały na drodze z pierwszeństwem przejazdu”.
Skutek w postaci śmierci trzech osób nie jest w stanie być już odwrócony, gdyby nawet oskarżony chciał, to nic niestety nie jest w stanie zrobić, żeby przywrócić życia tym trzem osobom – zaznaczyła sędzia.
Zwróciła uwagę, że oskarżony był w przeszłości wielokrotnie karany również za prowadzenie w stanie nietrzeźwości i nie wyciągnął z tego żadnych wniosków.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.