Pięć kluczowych wniosków ze szczytu Xi-Trump. Pyffel: zachodzi zmiana, na którą wielu w Polsce zamyka oczy
Bartosz Oleszko-Pyka: Za nami pierwsza wizyta Xi Jinpinga w USA od ponad dekady. Pekin zacieśnia partnerstwa międzynarodowe, a Amerykanie oddalają się od swoich sojuszników. Chińska Republika Ludowa (ChRL) prezentuje się jako stabilne mocarstwo, w przeciwieństwie do nieprzewidywalnego Trumpa. Czy czas sprzyja ChRL w rywalizacji światowych mocarstw?
Radosław Pyffel: Wizytę Xi w Waszyngtonie postrzegam jako kontynuację trendu rozpoczętego przez Donalda Trumpa w maju tego roku w Pekinie. Prezydent USA, wynosząc pod niebiosa przewodniczącego ChRL, zrobił wówczas bardzo wiele, żeby pokazać, że Ameryka nie jest lub nie chce być hegemonem i że traktuje Chińczyków jako partnera co najmniej równego USA. Taka postawa Trumpa już wtedy wywołała krytykę i rozczarowanie liberalnych elit, a także wielu jastrzębi z ruchu MAGA.
Czytaj nas częściej w Google
Spektakularne powitanie Xi Jinpinga na lotnisku jest w tym kontekście wymownym gestem — w ostatnich dwóch dekadach ten zaszczyt spotkał tylko papieży Jana Pawła II, Benedykta XVI i Franciszka. Z reguły prezydent USA czeka na gościa w Białym Domu. To ogromny ukłon w stronę Xi.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.